Niezwykły przebieg miał sobotni, 48. Rajd Barbórka. W rolach głównych tym razem wystąpiło dwoje bohaterów: Tomasz Kuchar i... zima.

 
W gronie 111 zgłoszonych załóg znalazły się dwie reprezentujące włocławski Ariel Rally Team. Kierownictwo zespołu miało realne nadzieje na dobry wynik w Barbórce. Intensywne listopadowe treningi i staranne przygotowanie sprzętu miały zaowocować na warszawskich OS-ach.

- Liczymy na miejsce w pierwszej trójce swojej klasy - podkreślał jeden z kierowców, Ariel Piotrowski. – Mamy nadzieję również na udział w słynnym Kryterium Asów na ulicy Karowej.
Szyki włocławianom i wielu innym ekipom w dużej mierze pokrzyżowała zimowa aura, która sprawiła, że był to najbardziej loteryjny polski rajd w okresie ostatnich kilku lat. Moment nieuwagi na zaśnieżonej nawierzchni mógł kosztować naprawdę wiele. Zrównoważona jazda Ariela Piotrowskiego i Mariusza Pelikańskiego sprawiała, że poważniejsze przygody obie załogi po prostu omijały. W śnieżnych zaspach na dłużej lądowali za to m.in. Tomasz Kuchar i Grzegorz Grzyb.

Kluczowy dla losów wyścigu okazał się właściwy dobór opon, który także przypominał ruletkę. Szczęśliwych trafów było jednak niewiele. Dlatego niespodzianek po sześciu etapach kwalifikujących na Karową, zanotowano co niemiara. Arielowi Piotrowskiemu do Kryterium Asów w tym roku nie udało się dostać. Przypomnijmy, zawodnik z Włocławka już dwukrotnie brał udział w tej finałowej, nocnej rywalizacji. Tym razem zabrakło jednak nieco szczęścia.

- Zadecydowały opony – stwierdza Ariel Piotrowski. – To była prawdziwa loteria. Tym razem się nie udało. W tej sytuacji ja i Mariusz nic więcej nie byliśmy w stanie zdziałać.

Los włocławianina podzieliło też wielu innych doświadczonych kierowców. Po raz pierwszy od siedemnastu lat (!) do rywalizacji na ulicy Karowej nie zakwalifikował się Tomasz Czopik. Również torunianin Jacek Ptaszek, który kilka lat z rzędu startował w Kryterium, tym razem musiał zadowolić się jedynie odrębnymi przejazdami pokazowymi.
Włocławsko-warszawska załoga Ariel Piotrowski-Ireneusz Pleskot w klasyfikacji generalnej rajdu zamknęła ostatecznie czwartą dziesiątkę. Mariusz Pelikański z pilotem Jackiem Nowaczewskim zajęli 48. miejsce. Czasy przejazdów obu załóg różniły się o zaledwie jedną sekundę!


Wypada tu nadmienić, że najliczniej obsadzona była klasa mocnych aut z napędem na obie osie. To właśnie tzw. czteronapędowce, którym łatwiej było trzymać tor jazdy w ekstremalnych warunkach, zdecydowanie zdominowały pierwszą czterdziestkę „generalki”.
Rajd Barbórka już po raz piąty wygrał Tomasz Kuchar, ustanawiając tym samym rekord zwycięstw w tej imprezie. Zawodnik jadący Peugeotem 307 WRC, dzięki niezwykle brawurowemu przejazdowi po ulicy Karowej, triumfował także w Kryterium Asów.