Wspaniały spektakl zafundowali wszyscy kierowcy kibicom zgromadzonym na Warszawskich odcinka kultowego rajdu rozgrywanego na zakończenie sezonu sportów samochodowych.

 Gładysz i Hoim po Rajdzie Barbórka
 
Wspaniały spektakl zafundowali wszyscy kierowcy kibicom zgromadzonym na Warszawskich odcinka kultowego rajdu rozgrywanego na zakończenie sezonu sportów samochodowych. Wielkie święto polskiego motorsportu - 48 Rajd Barbórka okazał się bardzo trudnym rajdem ze względu na wielkie ilości śniegu na wszystkich odcinkach specjalnych. Już od godziny 8.00 oesy Żerania, FSO i Bemowa zaroiły się od ponad 110 zawodników jacy wyruszyli na trasę. Blisko 50 kilometrów szybkiej sportowej jazdy dało się odczuć za kierownicą sportowych samochodów. W tym roku po raz pierwszy w swojej wyścigowo –rajdowej karierze Marcin Gładysz pojawił się w Warszawie aby świętować zakończenie sezonu i podziękować swoim kibicom, sponsorom oraz swojej ekipie za fantastyczny sezon w wyścigach torowych w serii Porsche GT3 Cup Trophy, gdzie zajął 3 miejsce na podium na koniec sezonu oraz podziękować wspaniałym kibicom wyścigów górskich.

Już po zapoznaniu z trasą Marcin ze swoim pilotem Marcinem Hoimem, przyjacielem i pierwszym pilotem z lat dziewięćdziesiątych wiedział, że nie będzie łatwo. Ostatecznie zespół Gładysz Racing Team z dwoma Marcinami uplasował się na wspaniałej 15 pozycji w swojej klasie na 30 zawodników jacy wyruszyli do rywalizacji i na 60 miejscu w klasyfikacji generalnej na 110 zawodników.

Marcin Gładysz: - To było fantastyczne wydarzenie. Dawno nie bawiłem się tak świetnie za kierownicą sportowego samochodu. Zimowa atmosfera i masy śniegu dały tylko dużo więcej satysfakcji i wprowadziły dodatkowy czynnik trudności jakim była jazda w koleinach, po śliskiej lodowej nawierzchni i w syberyjskiej scenerii. Musiałem nakręcić się kierownicą co niemiara, ale frajda i dla mnie i dla Marcina Hoima była niesamowita.

- Jechaliśmy na zwykłych oponach zimowych, więc nic wielkiego nie dało się zrobić i miejsce w klasie jakie udało się wyjeździć jest bardzo dobre i pokazuje, że walka była do ostatniego odcinka. Było kilka wpadek i zaliczonych band śnieżnych, ale chyba nikt nie uniknął pomyłek w tak trudnych warunkach atmosferycznych jakie panowały w Warszawie.

- Chciałbym bardzo podziękować wszystkim kibicom, którzy przyjechali an odcinki żeby dopingować zawodników i marznąc na dworze rozgrzewali atmosferę sportową. Podziękowania należą się także moim sponsorom, którzy doprowadzili do mojego występu w 48 edycji najważniejszego rajdu w Polsce. Oczywiście podziękowania dla mojego pilota i serwisu, który sprawił się na medal.

- To już ostatnia impreza samochodowa w tym roku. Można powiedzieć, że teraz zaczynamy zimową przerwę i zobaczymy się dopiero w sezonie 2011, kiedy będę startował nowym VW Golfem VI w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Na pewno wystartuję w 49 Rajdzie Barbórki, bo jest to niesamowita impreza, chyba najbardziej popularna, medialna i prestiżowa impreza sportu samochodowego w Polsce na której po prostu trzeba być. Tak jak mówiłem przed rajdem wokół naszego samochodu zrobiło się bardzo gorąco ze względu na reklamę na dachu – Tarnów biegun ciepła. Ten biegun na ostatni weekend przeniósł się do Warszawy i zagrzewał nas do walki.

- Dziękujemy wszystkim kibicom za gorący doping naszej załogi, która jako jedna z pierwszych przecierała trasę Rajdu Barbórki 2010. Gratulujemy Marcinowi Gładyszowi i Marcinowi Hoim ukończenia bardzo trudnego rajdu na wysokich pozycjach w klasie jak i w generalce i liczymy na jeszcze lepszy wynik w sezonie 2011. Już za tydzień zespół Gładysz Racing Team odbierze na Gali zakończenia sezonu 2010 nagrody za 3 miejsce w Porsche GT3 Cup Trophy