Rajd Dakar coraz bliżej - Rafał Sonik na quadzie Yamaha

Kiedy my będziemy świętować nowy rok, 430 zawodników wyruszy do walki z żywiołem, zmęczeniem i sobą nawzajem w najtrudniejszym na świecie Rajdzie Dakar

 Rajd Dakar coraz bliżej - Rafał Sonik na quadzie Yamaha
 

Kiedy my będziemy świętować nowy rok, 430 zawodników wyruszy do walki z żywiołem, zmęczeniem i sobą nawzajem w najtrudniejszym na świecie Rajdzie Dakar. Wśród nich nie zabraknie polskiej ekipy Orlen Team, do której wczoraj dołączył Rafał Sonik na quadzie Yamaha.

33. edycja Rajdu Dakar po raz trzeci rozgrywana w Ameryce Południowej liczy przeszło 9600 km, z czego ponad połowę stanowią odcinki specjalne. W ekstremalnie trudnych północnych regionach Argentyny i Chile kierowcy motocykli, quadów, samochodów osobowych i ciężarówek wraz ze swoimi zespołami zostaną poddani testom na wytrzymałość, odporność na stres i podejmowanie właściwych decyzji. A także umiejętność nawigowania na routebook, ponieważ zgodnie z nowymi przepisami GPS-y mają służyć wyłącznie do określania położenia punktów kontrolnych i działać w odległości zaledwie 400 m od waypointu.

Do udziału w największym motoryzacyjnym wyzwaniu na świecie zgłosiło się wielu Polaków. Ekipę Orlen Team na metę poprowadzi kapitan Jacek Czachor, który razem z Jakubem Przygońskim pojedzie na nowym motocyklu, zaprojektowanym zgodnie z najnowszym ograniczeniem organizatorów Dakaru do pojemności 450 cm³. Na motocyklowej trasie będzie im towarzyszył Marek Dąbrowski. Nowym członkiem zespołu jest zwycięzca Quadowego Pucharu Świata Rafał Sonik, który w Argentynie wystartuje na czterokołowcu Yamaha Raptor wyposażonym w silnik z motocykla Yamaha TDM 900. Sonik dwukrotnie już startował niezrzeszony w Dakarze, zajmując w 2009 roku najwyższe wśród Polaków trzecie miejsce w nowoutworzonej wówczas klasie ATV. Równie wielkie nadzieje pokładamy w Krzysztofie Hołowczycu, który w parze z pilotem Belgiem Jean-Marc Forintem, poprowadzi samochód osobowy.

W tej chwili wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, a zawodnicy przechodzą ostatnie treningi i czekają na wylot do Buenos Aires. A my na relacje z ich zmagań prosto z serca bezludnych pustyń Ameryki Południowej