38. edycja najtrudniejszego rajdu świata za nami! Trasa zmagań wiodła w tym roku przez terytorium Argentyny i Boliwii. Organizatorzy raz jeszcze starali się jak najbardziej utrudnić zadanie uczestnikom, by znów potwierdziła się teza, że do mety Dakaru docierają tylko najsilniejsi. Wszak rajd ten to prawdziwy test wytrzymałości nie tylko dla samych startujących, ale też dla ich sprzętu. A ten lubi być zawodny.

Ponownie pogoda postanowiła poważnie włączyć się do rywalizacji. Ulewny deszcz wymusił na organizatorach odwołanie pierwszego etapu rajdu. Spora część odcinka specjalnego znalazła się pod wodą, a ponadto, przy tak trudnych warunkach, niemożliwy był start helikopterów medycznych. Na szczęście później obyło się bez większych kłopotów, a uczestnicy przez blisko 2 tygodnie mogli pokazać, na co ich stać.

Hélder Rodrigues na samym początku rajdu miał spore problemy zdrowotne (walczył z przeziębieniem), przez co na pierwszych etapach nie mógł pokazać pełni swojego potencjału. Następnie jednak z każdym dniem spisywał się coraz lepiej i kończył kolejne odcinki specjalne w czołówce. Sięgając po wygraną na 12. etapie i 3. miejsce na ostatnim, 13. OS-ie, Portugalczyk tylko umocnił się na pozycji numer 5 w klasyfikacji generalnej.

„Bardzo cieszę się, że dojechałem do mety mojego 10. Rajdu Dakar!” – mówił na mecie 36-letni Rodrigues. „Pozycja w czołowej piątce to dla mnie ogromna satysfakcja, zwłaszcza, gdy wziąć pod uwagę moją nienajlepszą kondycję fizyczną podczas pierwszego tygodnia rywalizacji. To był trudny Dakar, ale wspólnie z Yamahą wykonaliśmy kawał dobrej pracy i świetnie się przy tym bawiliśmy. Z całą ekipą Yamahy wywozimy stąd masę dobrych wspomnień. Wielkie dzięki!”

We wspaniałym stylu podczas pustynnych zmagań spisał się Adrien Van Beveren. Chociaż na Dakar przyjechał jako debiutant, który ma zbierać doświadczenie, od razu spisywał się rewelacyjnie. Francuz na finiszu zajął 6. miejsce, za co należą mu się ogromne słowa uznania!

„Udało się!” – cieszył się Van Beveren. – „ Dakar to niesamowita przygoda. Jedyne, czego chciałem w tym debiutanckim występie, to dojechać do mety w dobrej formie i zdobyć trochę doświadczenia. Ostatecznie zająłem 6. miejsce, czego zupełnie się nie spodziewałem. Wiele nauczyłem się od Héldera, który mocno mnie wspierał każdego dnia i dawał użyteczne wskazówki. Wracam do Francji z ogromną dawką doświadczenia, energii… i historii do opowiadania rodzinie i przyjaciołom”.

Po zwycięstwo wśród motocyklistów sięgnął Toby Price. W czołowej trójce znaleźli się jeszcze Stefan Svitko i Pablo Quintanilla. Z rajdu na 10. etapie musiał wycofać się jeden z czołowych zawodników Yamahy, Alessandro Botturi, który miał problemy na wydmach. Włoch nie miał w tegorocznym Dakarze łatwego zadania, bo na początku jechał z urazem nadgarstka. Pomimo tego już zapowiada, że wróci silniejszy! Problemy techniczne na tym samym odcinku specjalnym wyeliminowały z dalszej rywalizacji także i Xaviera de Soultraita, walczącego o pozycję w czołowej dziesiątce.

Świetnie potoczył się natomiast  Dakar dla braci Patronelli startujących na quadach Yamaha Raptor 700. 33-letni Marcos sięgnął po trzecie w karierze zwycięstwo w najtrudniejszym rajdzie świata. Jego starszy o 3 lata brat Alejandro zakończył tegoroczną edycję rajdu na 2. miejscu. W sumie rodzeństwo ma już pięć dakarowych zwycięstw na koncie i planuje jeszcze powiększyć ten dorobek. Na podium stanął jeszcze jeden z zawodników jeżdżących na Yamasze Raptor 700 - Brian Baragwanath. 38. edycji Rajdu Dakar do udanych nie zaliczą: ubiegłoroczny triumfator Rafał Sonik, czy stawiany w roli faworyta obok Polaka Ignacio Casale. Obaj odpadli po problemach technicznych.

Kłopotów sprzętowych nie ustrzegli się także nasi rodacy w innych kategoriach. Wśród motocyklistów po raz pierwszy w karierze do mety Dakaru dojechał Kuba Piątek, kończąc zmagania na 20. miejscu w klasyfikacji generalnej. W kategorii kierowców najszybszym Polakiem okazał się być, debiutujący na czterech kołach w pustynnym klasyku, Jakub Przygoński. Kuba finiszował na 15. pozycji. Pomimo problemów technicznych, wytrwałości nie można odmówić Markowi Dąbrowskiemu i Jackowi Czachorowi oraz Adamowi Małyszowi i Xavierowi Panseriemu. Obie załogi dotarły do mety, choć momentami nie było łatwo. Ostatecznie duety te wywalczyły kolejno 29. i 53. miejsce.

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy! A wszystkim uczestnikom Rajdu Dakar gratulujemy wytrwałości w dążeniu do celu i życzymy sukcesów w przyszłorocznej edycji pustynnego klasyka.

yamaha-motor.eu